Autor “Pochwały powolności” Carl Honore, pewnego dnia zauważył, że całe jego życie zamieniło się w trening upychania, jak największej liczby zajęć w każdą godzinę. “Jestem Dickensowskim Scrooge’em ze stoperem w dłoni – pisał. Obsesyjnie próbuję zaoszczędzić każdy najmniejszy okruch czasu, kilka sekund tu, jedna minuta tam”. O czasie, jego jakości i o pytaniach jakie warto sobie zadać przeczytasz w poniższym wpisie: Pochwala powolności czyli kilka slow o czasie. Zapraszam do lektury!
MNIEJ ZNACZY WIĘCEJ.
W dzisiejszym świecie bycie produktywnym i efektywność, stawiane są często na piedestale. Postrzegane powszechnie, jako wartości czy cechy, do których powinno się dążyć. Zarządzając jednak swoim czasem, często wykonujemy kilka czynności naraz. W taki sposób praktykujemy tzw. multitasking, lub też upychamy nieskończoną liczbę zadań w ciągu dnia. Wydaje nam się, że im więcej zrobimy, tym większa będzie nasza satysfakcja. I lepiej będziemy się czuć. Tymczasem, często przeceniamy swoje możliwości. A presja i stres, w dłuższym okresie niosą ze sobą negatywne konsekwencje m.in zdrowotne.
ILOŚĆ, CZY JAKOŚĆ?
“Quality time” czyli jakościowy czas, to właściwy czas. Taki, w którym jesteśmy w pełni zaangażowani w daną czynność. Jest przeciwieństwem multitaskingu, czyli wielozadaniowości.
Tu mam dla Ciebie małe ćwiczenie.
Zastanów się, ile czasu dziennie poświęcasz na uważne wykonywanie czynności? Czy bawiąc się z dzieckiem, jesteś tu i teraz? Czy raczej rozmyślasz o problemach do rozwiązania, albo układasz w głowie listę zakupów? Czy będąc blisko z mężem, myślisz o projektach do zrealizowania w pracy i planie posiłków na kolejne dni? Pewnie sama widzisz już, o co chodzi.
Nie liczy się ilość, ale jakość! Czasem nawet pół godziny uważnego czasu dla drugiego człowieka, czy siebie samej dziennie może dużo zmienić!Często jest w naszej głowie przekonanie, że szybko oznacza dobrze, co wcale nie jest prawdziwe. Z drugiej strony wolno, wcale nie znaczy długo.
Carl Honore pisze “Życie powoli, oznacza sprawowanie kontroli nad swoim życiem. Człowiek sam decyduje o tym, jak szybko chce postępować w danej sytuacji.”
Nie chodzi o czas odmierzany minutami, ale o zakotwiczenie się w nim. By być obecnym w danym momencie. Chodzi o bycie tu i teraz, a nie życie w przeszłości, albo przyszłości.Mówi się, że to świat nas zmusza do życia w takim, a nie innym rytmie. Prawda jednak jest taka, że większość presji, którą odczuwamy, narzucamy sobie sami.
Wszyscy mamy tyle samo czasu. 24 godziny na dobę. To od nas, od Ciebie i ode mnie, zależy czy i jak ten czas wykorzystamy.
Odpowiedz sobie na pytania:
Co tak naprawdę jest dla Ciebie ważne?
Czego brakuje Ci w codziennym biegu?
Czy na pewno, coś by się stało, gdybyś jednak zwolniła?
Zostaw Komentarz